Legia Warszawa – Widzew Łódź 1:1. Klasyk nie wyłonił zwycięzcy
Augustyniak najpierw bohaterem, później pechowcem
Spotkanie przy Łazienkowskiej 3 zapowiadało się jako jeden z najciekawszych meczów 8. kolejki Ekstraklasy. Legia Warszawa mogła wykorzystać potknięcie Lecha Poznań i zwycięstwem nad Widzewem wrócić na pozycję lidera. Łodzianie przystępowali natomiast do spotkania z nowym trenerem Mateuszem Stolarskim, który w piątek zastąpił Aleksandara Vukovicia.
Pierwsza połowa dostarczyła kibicom sporo emocji. W 19. minucie Legia wywalczyła rzut wolny. Do piłki podszedł Rafał Augustyniak i zdecydował się na mocne uderzenie. Strzał leciał w środek bramki, ale Bartłomiej Drągowski nie zdołał skutecznie interweniować. Piłka po kontakcie z bramkarzem reprezentacji Polski wpadła do siatki i gospodarze objęli prowadzenie.
Widzew odpowiedział błyskawicznie. Po dośrodkowaniu Mariusza Fornalczyka w polu karnym doszło do zamieszania, a piłka po kontakcie z zawodnikiem Legii znalazła drogę do bramki. W źródłach pojawiają się rozbieżności dotyczące dokładnego przypisania samobójczego trafienia, dlatego najbezpieczniej mówić o wyrównującej bramce po akcji Widzewa i pechowej interwencji defensywy Legii.
Łodzianie mogli pójść za ciosem. Po świetnym podaniu Steve’a Kapuadiego Fornalczyk zagrał do Frana Alvareza, ale Hiszpan trafił w słupek.
Przed przerwą również Legia była blisko ponownego objęcia prowadzenia. Augustyniak po dośrodkowaniu Rubena Vinagre’a uderzył głową, lecz piłka zatrzymała się na poprzeczce.
Po przerwie sytuacje były po obu stronach
Druga połowa również rozpoczęła się w wysokim tempie. W 47. minucie Michal Sevcik oddał strzał, z którym poradził sobie Drągowski. Dobitka została natomiast zablokowana.
Widzew nie zamierzał ograniczać się do defensywy. Jedną z najgroźniejszych sytuacji stworzył Fran Alvarez, którego uderzenie zmierzało w kierunku bramki Legii. W ostatniej chwili skutecznie interweniował jednak Augustyniak.
Po godzinie gry więcej dobrych okazji miał Widzew. Fornalczyk znalazł się w dobrej sytuacji po podaniu Stipe Biuka, ale nie zdołał skutecznie zakończyć akcji. Później ten sam zawodnik nie wykorzystał kolejnej szansy po dośrodkowaniu Daniego Silvy.
Legia również miała swoje momenty. Jan Kuchta próbował zaskoczyć Drągowskiego uderzeniem głową, ale piłka minęła bramkę. Gospodarze szukali zwycięskiego gola, jednak defensywa Widzewa skutecznie odpierała kolejne ataki.
Papszun musiał reagować. Problemy zdrowotne Legii
Marek Papszun wprowadzał kolejnych zawodników, próbując zmienić obraz spotkania. Na murawie pojawili się między innymi Bogdan Wjunnyk oraz Jakub Żewłakow.
Końcówka przyniosła jednak Legii dodatkowe problemy. Z boiska z powodu urazu mięśniowego musiał zejść Kamil Piątkowski. Szkoleniowiec stołecznego zespołu przyznał po meczu, że sytuacja zdrowotna zawodnika będzie wymagała dokładnej diagnostyki.
– Musimy dokonać diagnostyki, bo bardzo chciałbym gotowości Piątkowskiego na mecz z Jagiellonią. To dla nas bardzo ważny zawodnik: jest w dobrej formie i mogę go nazwać jednym z filarów zespołu – mówił Papszun.
Trener Legii zaznaczył również, że Piątkowski już wcześniej zmagał się z urazem. Podkreślił, że zawodnik był przygotowany do wcześniejszego zejścia z boiska, a jego zdaniem sam fakt, że wytrzymał na murawie tak długo, zasługuje na uznanie.
Problemy zdrowotne dotyczyły także Łukasza Zjawińskiego, który znalazł się w kadrze meczowej, ale ostatecznie nie pojawił się na boisku. Papszun nie chciał ryzykować pogłębienia jego urazu.
Zmiana nastąpiła również w przypadku Bartłomieja Kapustki. Jak tłumaczył trener, zawodnik był mocno zmęczony i odczuwał napięcie mięśniowe.
– To były mądre decyzje, a doświadczeni zawodnicy znają swoje organizmy. Nie ma sensu iść po bandzie – podkreślił Papszun.
Remis komplikuje sytuację Legii w tabeli
Ostatecznie żadna z drużyn nie zdołała zdobyć zwycięskiej bramki. Remis 1:1 oznacza, że Legia nie wykorzystała szansy na objęcie pozycji lidera Ekstraklasy.
Stołeczny zespół pozostaje jedyną niepokonaną drużyną w lidze i ma 16 punktów. Tyle samo zgromadził Lech Poznań, który zajmuje trzecią pozycję. Liderem został Górnik Zabrze z 18 punktami. Zarówno Górnik, jak i Lech mają jednak do rozegrania po jednym zaległym spotkaniu.
Widzew z dorobkiem ośmiu punktów zajmuje 11. miejsce. Łodzianie nie wygrali ligowego meczu od 9 sierpnia.
Dla Widzewa remis na Łazienkowskiej jest jednak ważnym punktem, szczególnie że był to pierwszy mecz Mateusza Stolarskiego w roli szkoleniowca łódzkiego zespołu. Widzew nadal czeka na zwycięstwo przy Łazienkowskiej, którego nie odniósł od 29 lat.
Legię natomiast czeka teraz kolejne wymagające spotkanie. 20 września o godz. 17:30 Wojskowi zmierzą się na wyjeździe z Jagiellonią Białystok. Wcześniej, 16 września o godz. 21:00, Jagiellonia rozpocznie rywalizację w Lidze Europy, mierząc się z Olympiakosem Pireus.

