Obronność i Bezpieczeństwo

Dron z Rosji wyłowiony z Bałtyku. Wojsko zabezpieczyło maszynę koło Jarosławca

Wojsko zabezpieczyło drona znalezionego w rejonie plaży w Rusinowie koło Jarosławca w województwie zachodniopomorskim. O sprawie w poniedziałek poinformował minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Wstępne oględziny wskazują, że jest to wojskowy bezzałogowiec pochodzący z Rosji.

„Wojsko zlokalizowało i podjęło z Morza Bałtyckiego drona” – przekazał szef MON na platformie X. Jak dodał, na miejscu służby prowadzą czynności związane z zabezpieczeniem miejsca zdarzenia oraz podjętego sprzętu.

Dron znaleziony na Bałtyku. Wojsko zabezpieczyło maszynę

Jak przekazał rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych ppłk Jacek Goryszewski, wszystko wskazuje na to, że znaleziony obiekt jest bezzałogowym statkiem powietrznym typu Gerbera należącym do Federacji Rosyjskiej. Informacja o konkretnym typie maszyny pozostaje jednak na tym etapie wstępna.

Drona miał zgłosić przypadkowy przechodzień. Dryfujący obiekt zlokalizowała następnie motorówka hydrograficzna Marynarki Wojennej, wyposażona między innymi w sonar i echosondę. Maszyna była obserwowana przez wojsko, a następnie dotarła na brzeg.

W rejonie znaleziska pracują Żandarmeria Wojskowa i saperzy. Sam dron ma zostać poddany szczegółowym oględzinom oraz dalszej ekspertyzie, która pozwoli ustalić między innymi jego dokładny typ, stan techniczny oraz ewentualne wyposażenie.

Rzecznik DORSZ: nie zaobserwowano naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej

Ppłk Jacek Goryszewski podkreślił, że dotychczasowe dane nie wskazują, aby dron naruszył polską przestrzeń powietrzną. Jak przekazał, od 30 lipca systemy Sił Zbrojnych RP nie zaobserwowały takiego zdarzenia.

– Najprawdopodobniej przydryfował z wód międzynarodowych na nasze wody. Od 31 lipca nasze systemy nie zaobserwowały żadnego naruszenia naszej przestrzeni powietrznej, więc na tę chwilę nie da się wiązać tego z jakimkolwiek atakiem Federacji Rosyjskiej – powiedział rzecznik.

Oznacza to, że samo znalezienie rosyjskiego bezzałogowca na polskim wybrzeżu nie jest obecnie podstawą do stwierdzenia, że doszło do rosyjskiego ataku na terytorium Polski. Dokładne okoliczności, w jakich maszyna znalazła się na Bałtyku, mają zostać ustalone w toku czynności służb.

Goryszewski został również zapytany o możliwość przenoszenia przez drona ładunku wybuchowego. Jak wyjaśnił, tego typu konstrukcje często wykorzystywane są jako wabiki, ale mogą również zostać wyposażone w niewielkie, kilkukilogramowe ładunki. Dlatego w pierwszej kolejności konieczne jest sprawdzenie, czy zabezpieczony obiekt jest bezpieczny.

Gerbera – rosyjski dron wykorzystywany jako wabik

Wstępnie wskazany przez wojsko typ maszyny to Gerbera. Jest to stosunkowo prosty i tani rosyjski bezzałogowiec, którego konstrukcja może przypominać irańskie drony Shahed. Jednym z jego zastosowań jest wykorzystywanie go jako wabika mającego odciągać uwagę systemów obrony przeciwlotniczej.

Na tym etapie nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia wszystkich szczegółów dotyczących konkretnego egzemplarza znalezionego w Rusinowie. Ostateczne ustalenia mają przynieść badania zabezpieczonego sprzętu.

Szczególne znaczenie ma również miejsce znalezienia maszyny. Rusinowo znajduje się na zachodnim wybrzeżu Polski, z dala od granicy z Ukrainą i Białorusią. Zdaniem gen. Romana Polki, byłego dowódcy GROM, jedną z możliwych hipotez jest to, że dron nadleciał z kierunku północnego, a następnie znalazł się w Bałtyku.

– To nieduży dron, który prawdopodobnie przeleciał przez terytorium państw bałtyckich. Ataków jest coraz więcej, więc coś mogło wpaść do Bałtyku i wypłynęło w okolicach plaży – ocenił gen. Polko w rozmowie z Wirtualną Polską.

Ekspert zaznaczył jednocześnie, że tego typu incydentów może być więcej. Jego zdaniem wojna Rosji przeciwko Ukrainie coraz wyraźniej oddziałuje również na bezpieczeństwo państw znajdujących się poza bezpośrednim obszarem działań wojennych.

Fot. @bayraktar_1love / X

Tomczyk: Polska jest celem rosyjskich działań

Do znalezienia drona odniósł się również w Sejmie wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. Potwierdził, że wszystko wskazuje na rosyjskie pochodzenie maszyny i zapowiedział przekazanie jej służbom zgodnie z obowiązującymi procedurami.

– Polska jest dzisiaj pod wieloma względami celem numer jeden, jeżeli chodzi o ataki hybrydowe albo obserwacje – powiedział Tomczyk.

Wiceszef MON zaapelował również o zachowanie spokoju oraz budowanie odporności społecznej. Jak podkreślił, dopóki istnieje zagrożenie ze strony Rosji, Polska będzie testowana na różne sposoby.

– Dopóki zagrożenie ze strony Rosji występuje, będziemy testowani na rozmaite sposoby. Będą pojawiały się samoloty obserwacyjne czy myśliwce. (…) Będą pojawiały się drony, mogą pojawić się różnego rodzaju zagrożenia, a my będziemy przeciwdziałać i po prostu budujmy tę świadomość oraz odporność społeczną – mówił.

Ministerstwo Obrony Narodowej ma przekazywać kolejne informacje, jeżeli w toku oględzin i ekspertyz pojawią się nowe ustalenia.

Znalezisko po nocnych rosyjskich atakach na Ukrainę

Incydent w Rusinowie nastąpił dzień po kolejnej fali rosyjskich ataków na Ukrainę. W nocy z 12 na 13 września rosyjskie bezzałogowce zaatakowały cele na terytorium Ukrainy, a część aktywności odnotowano w pobliżu polskiej granicy.

Polskie systemy obronne wykryły nad ranem kilkanaście odrzutowych dronów Geran-5 nad zachodnią Ukrainą. Jeden z nich uderzył w lokomotywę pociągu relacji Kijów–Warszawa w obwodzie wołyńskim, około dwóch kilometrów od granicy z Polską. W pociągu znajdowało się 206 pasażerów. Nikt nie został ranny, a załoga została wcześniej ostrzeżona.

W związku z nocnymi atakami nad polską granicą poderwano między innymi samoloty F-16, śmigłowce oraz samolot rozpoznawczy SAAB. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało również alerty mieszkańcom części powiatów na Lubelszczyźnie. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że nie doszło wówczas do naruszenia granicy RP.

Poniedziałkowe znalezisko w Rusinowie jest obecnie badane przez polskie służby. Choć wstępne oględziny wskazują na rosyjskie pochodzenie wojskowego drona, nie ma na razie potwierdzenia, że maszyna była elementem działania wymierzonego przeciwko Polsce. Kluczowe będą wyniki dalszych badań zabezpieczonego sprzętu.

Mat. Władysław Kosiniak-Kamysz / X

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *