Liga Europy rozpoczęła grę. Faworyci wygrywali, Jagiellonia długo walczyła o punkty
Pierwsze środowe mecze nowej edycji Ligi Europy przyniosły sporo różnorodności. Były efektowne zwycięstwa, bezbramkowe remisy, bramki zdobywane w końcówkach i spotkania, w których o wyniku decydowały pojedyncze błędy. Wśród polskich kibiców najwięcej emocji wzbudził oczywiście występ Jagiellonii Białystok.
Sparta zaczęła od mocnego uderzenia
Jednym z najbardziej przekonujących zwycięstw dnia popisała się Sparta Praga. Czeski zespół pokonał na wyjeździe Ararat-Armenia aż 4:1, choć początek spotkania nie zapowiadał takiego rozstrzygnięcia. Gospodarze szybko stworzyli zagrożenie i trafili nawet w słupek, ale Sparta przetrwała trudny fragment i przejęła kontrolę nad spotkaniem.
Bohaterem pierwszej połowy został Tobias Guddal. Środkowy obrońca dwukrotnie trafił do siatki po stałych fragmentach gry wykonywanych przez Adama Karabeca. Po przerwie przewagę Sparty przypieczętował Patrik Vydra, a czeska drużyna odniosła trzecie zwycięstwo z rzędu we wszystkich rozgrywkach.
Mimo wysokiego zwycięstwa trener Brian Priske nie był jednak w pełni zadowolony. Zwracał uwagę na błędy w defensywie z początku spotkania, a także na problemy Jonatana Brunesa, który pozostaje bez gola od dziewięciu meczów.
Omonia czekała do samego końca
Dużo bardziej wyrównany przebieg miało spotkanie Omonii Nikozja z Celtą Vigo. Przez zdecydowaną większość meczu kibice na Cyprze nie oglądali gola. Celta miała problemy z kreowaniem sytuacji, a Omonia również długo nie potrafiła znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną defensywę rywali.
Hiszpanie byli blisko objęcia prowadzenia w drugiej połowie, ale trafienie Pablo Durána zostało anulowane z powodu spalonego. Kiedy wszystko wskazywało już na bezbramkowy remis, w 88. minucie Jure Balkovec zdecydował się na potężne uderzenie z lewej strony i zapewnił Omonii zwycięstwo 1:0.
Dla Celty była to kolejna porażka na początku sezonu, natomiast Omonia odniosła pierwsze zwycięstwo w głównej fazie Ligi Europy od 2020 roku.
Jagiellonia prowadziła, ale Olympiakos odwrócił losy meczu
Najważniejszym wydarzeniem dla polskich kibiców był debiut Jagiellonii Białystok w fazie zasadniczej Ligi Europy. Mistrzowie Polski przegrali na wyjeździe z Olympiakosem Pireus 1:2, ale przez długi czas byli bardzo blisko wywalczenia punktu.
Jagiellonia rozpoczęła spotkanie znacznie lepiej niż w ostatnim meczu ligowym z Wisłą Kraków. Choć gospodarze częściej utrzymywali się przy piłce, białostoczanie dobrze organizowali się w defensywie i potrafili wyprowadzać groźne akcje. W 19. minucie Nik Prelec trafił w słupek, a chwilę później jego podanie po błędzie bramkarza Olympiakosu wykorzystał Kajetan Szmyt, który strzałem pod poprzeczkę dał Jagiellonii prowadzenie.
Olympiakos jeszcze przed przerwą doprowadził jednak do wyrównania. Po rzucie rożnym Armando González najpierw został zatrzymany przez Sławomira Abramowicza, ale przy dobitce polski bramkarz nie miał już szans.
Po zmianie stron Jagiellonia coraz głębiej się broniła. Białostoczanie przez długi czas skutecznie odpierali kolejne ataki, a Abramowicz kilkukrotnie ratował swój zespół. Decydujący cios przyszedł w 84. minucie, gdy wprowadzony po przerwie Roman Jaremczuk wykorzystał dośrodkowanie i głową zdobył zwycięską bramkę dla Olympiakosu. W doliczonym czasie gry gospodarzy uratowała jeszcze poprzeczka.
Lyon i Leverkusen zaczęły od zwycięstw
Olympique Lyon wywiózł trzy punkty z Brukseli, pokonując Anderlecht 2:1. Francuzi bardzo dobrze rozpoczęli spotkanie i szybko objęli prowadzenie po trafieniu Noaha Narteya. Niedługo później ich przewagę podwoił Keito Nakamura, którego uderzenie po rykoszecie znalazło drogę do bramki.
Anderlecht odpowiedział po przerwie, a kontaktowego gola zdobył Mihajlo Cvetković. Belgowie w końcówce mocno naciskali, lecz bramkarz Lyonu Rémy Descamps zatrzymał kilka groźnych prób i pozwolił swojej drużynie dowieźć zwycięstwo do końca.
Bez większych problemów pierwszy mecz wygrał również Bayer Leverkusen. Niemiecki zespół pokonał NK Celje 2:0, choć przez długie fragmenty musiał uważać na niebezpieczne akcje słoweńskiej drużyny. Pierwszego gola gospodarze zdobyli po pechowym zagraniu Svita Sešlara, który skierował piłkę do własnej bramki. Wynik w drugiej połowie ustalił Facundo Medina efektownym uderzeniem z woleja.
Milan przegrał z Benfiką, Sunderland pokonał AZ
Nieudany wieczór przeżyli kibice AC Milan. Włoski zespół przegrał na San Siro z Benfiką 0:2. Goście zdobyli po jednym golu w każdej z połów, a bramki Dodiego Lukébakio i Jakuba Kamińskiego wystarczyły do wywiezienia z Mediolanu kompletu punktów.
Porażka przedłużyła serię Milanu bez zwycięstwa do trzech spotkań. Po meczu trener Ruben Amorim zapowiedział możliwość korekt taktycznych, wskazując między innymi na problemy zespołu w rozegraniu piłki, kreowaniu sytuacji pod bramką przeciwnika oraz zachowaniu koncentracji w defensywie.
Zwycięstwo 1:0 odniósł natomiast Sunderland, który na własnym stadionie pokonał AZ Alkmaar. O wyniku przesądził rzut karny wykorzystany przez Enzo Le Fée. Goście mieli swoje okazje, szczególnie w końcówce, ale nie potrafili ich zamienić na bramkę. Po spotkaniu właśnie nieskuteczność AZ była głównym tematem pomeczowych komentarzy.
Bez goli w Graz i Bukareszcie
Dwa z pozostałych spotkań zakończyły się bezbramkowymi remisami. Sturm Graz zremisował 0:0 ze Stade Rennais, choć oba zespoły miały sytuacje, by otworzyć wynik. W pierwszej połowie dwukrotnie interweniował VAR — między innymi anulując gola Rennes po zagraniu ręką oraz trafienie Sturmu z powodu minimalnego spalonego.
Takim samym wynikiem zakończyło się spotkanie Hapoel Beer Sheva – Dinamo Zagrzeb. Gospodarze mieli zdecydowanie większe posiadanie piłki i oddali więcej strzałów, ale nie przełożyło się to na zdobycz bramkową. Dinamo również nie potrafiło wykorzystać swoich okazji i oba zespoły rozpoczęły rozgrywki od podziału punktów.
Pierwsza część 1. kolejki Ligi Europy przyniosła więc zarówno zwycięstwa drużyn, które od początku chciały zaznaczyć swoją pozycję, jak i kilka spotkań rozstrzyganych przez detale. Dla Jagiellonii wynik w Pireusie oznacza porażkę, ale przebieg meczu pokazał, że białostoczanie potrafili długo przeciwstawiać się rywalowi na jego terenie. Kolejne mecze fazy ligowej przyniosą natomiast następne szanse na zdobywanie punktów.
